środa, 1 października 2008

shit happens

nie znalazlem pieprzonych spodni galowych i olałem wizyte biskupa sriskupa sikupa w szkole, ale wstalem rano i poszedlem lapac stopa mimo wszystko, postalem chwile, patrze - ams zapieprza w moja strone, i tez lapac stopa bo nie mial miesiecznego jak ja, gowno zlapalismy, po chwili podjezdza jego matka i daje mu flote na pks i mi tez chce dac (!?) ale nie wzialem, pojechalismy do soko autobusem, pokrecilismy sie po rewirach i polecialem w strone rolnika, zdazylem akurat jak sie zaczynaly lekcje, opierdol od wychowawczyni, ogolnie chuj, potem ustawka z sowa przez chwile, i poszedlem zalatwiac sprawy, musialem ogarnac dwie rzeczy: prochy w aptece i pierdolone zdjecie legitymacyjne, ktorego nie mozna wziac jednego tylko caly zestaw, ale i tak po znajomosci z fotografem wytargowalem to za 10,- (bo kurwa, probowalem dzis kupic miesieczny i mi powiedziala typiara w okienku ze mam NIEWAZNA legitymacje, i ze mam podbic, ale kurwa nikt mi jej nie podbije bo jestem juz teoretycznie z innej szkoly i musze kolowac nową legitke, a zanim to zrobie to poleci w chuj floty na bilety, a mam kilka dych na przezycie tygodnia samemu), chuj; potem ide na ostatni pks, stoje z 10 min i podchodzi typiara z pks-ow i mowi ze autobus sie opozni o conajmniej godzine, jak nie wiecej bo wypadek na trasie, pieknie kurwa super (pks), zabralem sie ze starych ze starym jednego starszego typa ktory jest spoko, i tera siedze w pokoju i smaze kotleta w kuchni

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

wiesz ze na marsie o tej porze roku dzieciaki maja still wakacje jak still dre i snoop dogg co nie jest psem a jebie na pieska ?