wtorek, 7 października 2008

hiphop

wtorek, pojechalem rano z matka do soko, w ogole juz jakos w miare da sie z nia rozmawiac, dobry znak, wysiadlem pod gama i zadzwonilem do olki w opcji 'gdzie ty' a ona ze za 20 min w soko to pomyslalem ze sie zobaczymy jeszcze przed szkola, i zobaczylymy sie, nawet zdazylem do szkoly, NAWET przez caly dzien nie dostalem zadnej lufy - NAWET z matmy nie zglaszajac NAWET nieprzygotowania, jakis szczesliwy dzien bez kitu, na oprogramowaniu sraniu robilismy zadania z excela na czas i ogarnalem sie z tym nawet mimo ze znam sie na wszystkim ale nie na excelu. a no i z angielskiego poszedlem chyba za kare do odpowiedzi i przysiekalem 4+, smiech na sali z typiary z wąsami, a tej suki z siwej ktorej musze dac zdjecie znow nie bylo caly dzien, znaczy niby byla bo ktostam ja niby widzial ale bylem na kazdej przerwie tam kurwa i zamkniete, no ale co, czemu mam miec miesieczny, jak rownie dobrze moge go nie miec co nie, skonczylem o 13 dzis i wbilem sie na sadowa i bez kitu, jaka ta szkola jest chujowa to wez, typiary w arafatkach i 34895734 harrych potterow w rozowych plecakach, potem z o tam gdzie zwykle, o 16 o na peksy a ja do retro jesc pizze a pozniej do babki wysrac ją (pizze, nie babke); wrocilem jak zwykle, wbita na chwile do baru, pogadalem ze starsza, wychodze z zaplecza a tu PIAZET! poszlismy do mnie, piazet robil swoj hiphop ktory jest technem, potem poszedl on a ja zrobilem kolejny bit z ktorego jestem zadowolony, znaczy nie skonczylem ale juz sie jaram, tera bede kserowal kixnera, i coraz czesciej bede uzywal rytmu marszopodobnego, czyli w prostych slowach hihaty o milimetr do przodu, bo bardziej buja i jaram sie takim; tera zmienie sobie spodnie i zobacze co mam zadane, moze odrobie nawet, a jutro byla sroda i znowu byla ola pewnie i piazet byl

Brak komentarzy: