wtorek, 30 września 2008

.

wielkie brawa dla mnie, wstalem ok. 10 i pomyslalem ze ciezko bedzie zdążyć na ósmą, mega po chuju, uprasowałem bluze i spodnie i wybilem probowac lapac stopa, ale autobus byl o 10:36, wiec pojechalem tym, napisalem przez droge niezle 8 wersow, pewnie pojdzie na kawalek z werblem; potem wpadlem na chwile do babki, wypilem herbate i do szkoly; wbilem na drugie oprogramowanie sranie i robilismy jakies gowniane formatowanie niestandardowe w excelu, potem utk o procesorach i udawalem aktywnego na lekcji, potem na angielskim zaczynalem byc wkurwiony, na p.prz juz calkiem, jedyny 'aktywny' na lekcji, szkoda ze reszta robila bydlo, bo jedyna normalna i spoko typiara chyba, no ale chuj, potem ustawka z ola i znow sie poklocilismy, szkoda gadac, pojebany jestem; po ustawce uderzylem do retro na pizze bo zoladek mi uciekal przez dupe z glodu, potem do babki na godzine i 18:10 na chate, potem piazet wpadl, ogarnalem mu fajki z baru, wrocilismy do mnie, wypilem żywca, odprowadzilem go na chate i przyszedlem, siedze; jutro biskup w szkole, ja pierdole

3 komentarze:

sowa pisze...

kochany a nie pojebany.

Skibaz pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
sowa pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.