sobota, 13 czerwca 2009

waka '09

a co, kurwa. od środy popołudnia. znaczy chyba nawet od wczesniej, bo spieprzylismy tego dnia z lekcji. i tak nastroj mam na ogół zjebany, jeszcze na dodatek pogoda teraz zjebana. wczo wstalem pierwszy raz od nie wiem kiedy po 12-tej, a dzis rano, bo ustawilem sie z olka tak, ze mialem dzis przyjechac z rana do soko i mielismy po jej angolu ok 10 jechac do mnie, do jbl. w autobusie w ogole uratowalem zycie jakiejs staruszce, bo wsiadla do pksa, idzie szukac gdzie siasc, nagle kierowca zaczal ruszac, a ona wypierdalac sie i ja wtedy ja zlapalem (huraaa) i kazalem jej siadac na dupie, bo znow sie wyjebie. no, ale wracajac do ustawki, jak moglo pojsc cokolwiek pojsc po naszej mysli, nie padalo rano, nawet bylo slonce, ale do momentu, w ktorym zaczelismy kurwa wyjezdzac, co nie. potem spazmy srazmy histerie i chuj wie co, (#dziengowno przeciez) az przestalo padac i wbilismy pędem przez jakies mżawki i deszcze do jbl na 2h przemieszczajac sie jakimis w ogole kulisami, bo strach przed gapiami, ktorzy mogliby zrobic przypal przeciez. potem nawet nie mialem sil jej odprowadzic, bo juz mnie jakies przeziebienie zaczelo drobne siekac, od razu po jezdzie w deszczu 20km, wiec wolalem nie, zwlaszcza ze mam na przyszle dni do ogarniecia co nieco. no, skleilismy dzis z matka uzasadnienie na 2 komisy i wypelnilem w koncu te podanie, wyslalem uzasadnienie mejlem wychowawczyni i w pon rano ustawka przed szarą, takkk. no i ciekawe. a, w ogole po stracie 80% programow z dysku zainstalowalem w koncu fl-a (dobrze bylo 2 lata temu pomyslec i ulokowac se instalke w internetowym sejfie, wiedzialem, ze sie przyda) i bawie sie w robienie jakichs bitow, dzis z piazetem zrobilismy se razem (no homo), nawet teksty jakies po cichu zaczynaja wychodzic, ale to jeszcze nie to, maciek, to jeszcze nic.

Brak komentarzy: