no to no, ciag dalszy telenoweli jest taki ze wczo przyszla mi wreszcie moja nokia e50 ktora sie jaram jak dzika ljosza, podrapana szybka wyswietlacza, i to mnie wkurwia, ale w sumie tylko to. dzis wybilem z domu kolo 11 bo do soko po karte, wbijam do baru i dowiaduje sie ze dzis pogrzeb piazeta prababki a ja jade do sokolowa, a wypadaloby isc, ale wczesniej zaplanowalem ze jade wiec olalem, lapalem stopa z godzine na pieprzonym mrozie; wbilem do topazu jak zajechalem na magistrackiej do tego stoiska komputerowego po karte pamieci 2gb microsd i łysy pan z brodą mi mowi ze kosztuje 38,-pln; ze co kurwa? olalem i poszedlem do romana a tam TAKA SAMA karta, ten sam model 21,-, no, posiedzialem chwile u babki, zjadlem cos i z powrotem na hawir, piazet byl przez chwile, potem dalem mala bombe z matka, pilismy jakas nalewke ktora smakowala mniejwiecej jak jakies slabe wino z 15%, a w rzeczywistosci miala ponad 40, ogolilem sie po 6 dniach zapuszczania pejsow na ryju i ide zara w kime jak wypije herbate, a jutro czy ktos do mnie wbije na sylwestra czy nie, to i tak bede walil rudą
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz