niedziela, 16 maja 2010

i co?

Można byłoby coś tu napisać, w końcu - podchodziłem już pare razy - to mnie wyjebało, to mnie nie chcialo zalogować - norma.

Co do płyty - no będzie. Jakieś 99,9% completed, zostało złożyć jeden kawałek, ale wali suszą tam, gdzie powinien być refren - przydałyby się tam skrecze, no ale, sam nie zrobię, nie znam didżejuw, a OkSpok na emeryturze - także zrób mi skrecze, ty. Będzie jewel-box, a to kurwa dużo roboty przy grafice, ale efekt będzie chyba fajny, przynajmniej kolorystycznie, znaczy specyficzna okładka będzie. I no, nie wiem, zobaczysz lub osrasz.

Co do życia - niby. Różne wydarzenia się przewinęły przez palce i oczy - prezydent się rozwalił - wiadomo, wszyscy wiedzą i nie będę na ten temat się rozpisywał raczej.
3 tygodnie i 1 dzień czekałem na prawo jazdy, 2 dni później już byłem autem w szkole i co, no już oswoiłem się z tym prawie - jeżdżę. Jeszcze zanim odebrałem z 2 tyg zdążyłem przytrzeć zderzak i nadkole o bramę przy parkowaniu i parę razy rozładować akumulator, bo nie wyłączyłem świateł, trudne początki.
Miałem w ogóle komisję wojskową i te takie pierdy, dostałem książeczkę wojskową, a Ams kupił na nią piwo, co za. Zmierzyli mi wzrostu chyba z 6cm mniej niż mam, chuje.
Dysk mi chyba wypadł, napierdala mnie nad kością ogonową i promieniuje na dupę i nogę, mam 19 za 3 miesiące, a nie 91, wczoraj wystarczyło 1,5h w busie i kilka dołów, dziś kwiczę.
O ma wakacje, znaczy zaraz ma, bo teraz sieka matury i wolne.
Byliśmy z Amsem i znajomymi w Garwolinie, bo Małpa i koncert, oczywiście autem, porwałem się na trasę tydzień po odebraniu lejców - 271km w obie strony. Ale zajebiście było - kameralny koncert w takiej cafe-pizzerii, z 40 osób może, Małpiszon równy typ, klimat. Za to droga powrotna to weź, przez całą drogę mgła, że widać było maskę i max 5m przed nią, mało nie wjebałem się w przebudowę drogi, były odblaski na blokadzie, ale było widać w ostatniej chwili dopiero - w każdym razie, mimo wszystko, było na kozaku.

Co do szkoły - jak na maj, to wygląda to lepiej niż zwykle. Mam do poprawy jakieś 2 przedmioty, ale przynajmniej work in progress. Byłem przegłupi ostatnimi latami, srając na korki, słowo. Mam nadzieję, że da się bezprzypałowo to ogarnąć, co nie.

Mentalnie to co, jak zwykle - standardowe użalanko nad sobą na codzień i próby sięgania wyżej niż urosłem, mentalnie. Od paru tygodni napisałem jakieś 1,5 zwrotki, z czego jedna, ta cała, do wyjebania, ogarnij się kurwa.

Następny wpis za 232745674 lat, yo.

Brak komentarzy: