wtorek, 9 lutego 2010

wróciłem, ta

no. w druga strone lot fajniejszy, no stress ogolnie, bylo widno i chmury z gory, słoniec zaszedł, romantycznie. zapomnialem isc do madamme tussauds i to jakis obciach, kurwa. na oko isc to zwatpilem, bo jedna jazda wkolo po szprychach przez 40 min to prawie 100zł, a mgła była i chuj widać. bylem za to w dwoch muzeach za friko, science museum i natural history. o ile to pierwsze w miare fajne, to to drugie mega dla dzieci - efekty dzwiekowe, jakies kule wielkie i skałki pokazane i jakies prezentacje a'la pałerpoint. w ogole fajnie ogarniac komunikacje w londynie, fajne metro i w ogóle; wszedzie mniej smierdzi, nie ma smieci mimo braku smietnikow, chamstwa ni ma, murzyny, ciapaki, fajnie. fajnie ogolnie. no

1 komentarz:

eNoid pisze...

Zajebiste