jak zwykle kurwa, mega gowno pod koniec roku zjada mnie od srodka, zaczynam chorowac na serce, na leb, na nerki, na srake i na wszystko inne kurwa. powoli zaczynam oswajac sie z mysla, ze bede musial szukac miejsca w siwej na ti i rok w dupe, chyba ze stanie sie cud jak rok temu, ale to musialby byc cud x2, albo nawet do potegi; oczywiscie jak zawsze w takiej opcji nic nie tworze (a jak tworze, to wstyd, chowam w sobie ten zgrzyt), ams tez bo chla i mowi, ze sie wypalil (i wypiekl), wiec chuj, albo koniec swiata sie zbliza, albo trzeba sie pogodzic z gownami, uwierzyc w jakies wyzsze cele i podniesc dupe (och, jakie to patetyczne, co?). no i co, siedze na lekcji jednej z osmiu, bo czemu mielibysmy tak jak reszta ludzi teraz, w czasie matur, miec po 4-5 lekcji, trzeba nas dojebac szkola do granic mozliwosci, wyladowac syndrom niedoruchania i takie tam, pierdole, koncze te gorzkie zale i siema
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
I tak masz raka :*
Prześlij komentarz